| Poznaj siebie |
|
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nasze uczucia są oczywiste; w chwilach refleksji i zadumy przypominamy sobie, że czasami nie zwracaliśmy zbytniej uwagi na to, co rzeczywiście czujemy w stosunku do kogoś czy czegoś albo uświadomiliśmy sobie swoje uczucia zbyt późno. Psychologowie używają na określenie uświadamiania sobie własnych procesów myślowych dość niezgrabnego terminu metapoznanie (metacognition), natomiast uświadamianie sobie własnych uczuć określają mianem metanastroju (metamood). Ja wolę termin samoświadomość, który oznacza zwracanie uwagi na emocje. W tym stanie autorefleksyjnej świadomości umysł obserwuje i bada samo doświadczenie, włącznie z emocjami. Owa cecha świadomości bliska jest opisanej przez Freuda „równomiernie rozłożonej uwadze", którą zalecał on osobom chcącym uprawiać psychoanalizę. Uwaga ta skupia się bezstronnie na wszystkim, co przenika naszą świadomość, odgrywając rolę zainteresowanego tym, co się dzieje, ale nie reagującego świadka. Niektórzy psychoanalitycy nazywają to „obserwującym ego", czyli zdolnością świadomości umożliwiającą psychoanalitykowi śledzenie swoich własnych reakcji na to, co mówi pacjent i co podtrzymuje proces swobodnych skojarzeń zachodzących w jego umyśle. Taka samoświadomość zdaje się wymagać pobudzenia kory mózgowej, szczególnie jej obszarów językowych, które nastawiają się na odkrywanie i nazywanie wzbudzonych w nas emocji. Samoświadomość nie jest uwagą, nad którą zyskują kontrolę emocje, zmuszając ją do wyolbrzymiania tego, co postrzegamy i przesadnego reagowania na owe postrzeżenia. Jest ona raczej stanem neutralnym dającym możliwość autorefleksji w chwilach, kiedy targają nami silne emocje. Zdaje się, że podobny stan umysłu przedstawia William Styron, opisując własną głęboką depresję. Stwierdza, że miał uczucie, jakby „towarzyszyło mu drugie ja, widmowy obserwator, który, nie dzieląc otępienia swego sobowtóra, może przyglądać się z beznamiętną ciekawością, jak zmaga się jego towarzysz." W swej najdoskonalszej postaci samoobserwacja jest właśnie taką spokojną świadomością naszych namiętnych czy wzburzonych uczuć. W najmniej wyrazistej formie przejawia się po prostu jako pozostawanie nieco na uboczu tego, co przeżywamy, jako równoległy strumień świadomości, który przepływa jakby ponad tym, czego doświadczamy (a więc jest ,,meta"świadomością), ogarniając to, co się dzieje, a nie dając się owładnąć wydarzeniom. Na tym właśnie polega różnica między, na przykład, wściekłością na kogoś a autorefleksyjną myślą: „To co czuję, to złość" pojawiającą się w chwili, kiedy jesteśmy nią ogarnięci. Ujmując to w kategoriach neuronowej mechaniki świadomości, uznać trzeba, że owa subtelna zmiana w aktywności umysłowej sygnalizuje prawdopodobnie, iż obwody kory mózgowej śledzą odczuwaną w danym momencie emocję, co jest pierwszym krokiem ku uzyskaniu nad nią kontroli. Świadomość emocji, które odczuwamy, jest podstawową zdolnością emocjonalną, na której nadbudowują się inne, takie jak samokontrola emocjonalna. |


